Dzisiaj jest

wtorek,
20 października 2020

(294. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
11824819

Wyszukiwanie

28 niedziela zwykła (A), 11 października 2020 – komentarz do Ewangelii

 

„Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych» (Mt 22, 1-14).

 

Pan wzywa dobrych i złych nie po to, żeby źli pozostali złymi, lecz żeby zrzucili swe brudne ubrania, a ubrali się w szaty godowe tzn. w miłosierdzie i dobroć”.

(Orygenes)

 

Jesteśmy z radości Boga!

            Wszystko jest zbudowane na wierze. Wiara, to bycie zaproszonym na ucztę, na święto. Życie dla chrześcijanina jest świętem! Najlepiej myśleć o sobie, że jest się zaproszonym z tych ostatnich: „Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. A kim są ci z rozstajnych dróg?

 

Coś z Boga

Przeczytałem w tym tygodniu książkę „Z braku rodzi się lepsze… Wywiad strumyk” z ks. Piotrem Pawlukiewiczem. Niedawno zmarły ks. Piotr przywołał postać ks. Aleksandra Fedorowicza, duszpasterza Lasek. W parafii odbywała się wizytacja biskupia. Ksiądz proboszcz zaprosił okolicznych księży na obiad, ale wielu nie przybyło. Za stołem stoi biskup, proboszcz i kilku księży. Biskup patrząc na zastawione stoły zażartował: „A co Pan Jezus kazał zrobić, kiedy nie przyszli na ucztę? Wyjść i zaprosić pierwszych lepszych”. Na te słowa zareagował ks. Fedorowicz: „Głupi jestem, zapomniałem o tym”. Opuścił jadalnię i za chwilę drzwi się otworzyły i zaczęli przybywać tacy goście, że księża sprawdzali czy ich portfele są na miejscu…

W postawie ks. Fedorowicza jest coś z Boga! Tak Bóg gromadzi nas na uczcie sprawiając, że dzieje się Królestwo niebieskie!

Kogo znaleźli na rozstajnych drogach? Oprócz dobrych, również i niegodziwych, złych, z marginesu, ale wszystkich z nadzieją nawrócenia… „Wszyscy są zaproszeni: dobrzy i źli. Kościół nie jest tylko dla dobrych czy dla tych, którzy wydają się dobrzy lub sądzą, że są dobrzy; Kościół jest dla wszystkich, a nawet bardziej dla złych, ponieważ Kościół jest miłosierdziem” (Franciszek).

 

Strój weselny

Św. Hieronim tak komentuje szatę weselną: „Szaty zaś weselne to Przykazania Pana i uczynki, które są wypełnione w oparciu o Prawo i Ewangelię i tworzą one odzienie nowego człowieka. Jeśli ktoś noszący imię chrześcijanina w czasie sądu okaże się nie mieć szaty godowej, to jest szaty niebiańskiego człowieka, lecz szatę splugawioną, to jest szaty starego człowieka, to taki natychmiast będzie skarcony i zwrócą się do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś?” Nazywa go przyjacielem, ponieważ został zaproszony na ucztę. Oskarża o bezwstyd, ponieważ brudną szatą zakłócił porządek weselny. „Lecz on oniemiał”. W owym czasie nie będzie miejsca na bezwstyd, nie będzie też możliwości zaprzeczenia, ponieważ wszyscy aniołowie i sam świat są świadkiem grzechów”.

Natomiast św. Augustyn pozostawił taki komentarz: „Prawdziwą szatą godową jest miłość. (…) Nie chodzi tu o miłość jakąkolwiek, ponieważ nieraz wydaje się, że miłują się także ludzie o nieczystym sumieniu, jak ci, co wspólnie dokonują kradzieży i rozbojów… Ci nie mają miłości pochodzącej z czystego serca, dobrego sumienia i szczerej wiary”.

 

Nie szata zdobi człowieka

Piękne jest nasze przysłowie, że nie szata zdobi człowieka. Nie to, w co się przyodzieję…

Podobno Mahatma Gandhi pewnego razu został zaproszony na uroczyste przyjęcie, ale nie został wpuszczony, bo nie miał na sobie fraka. Po powrocie do domu, spakował frak do paczki i wysłał go tam, gdzie drzwi przed nim zamknięto z załącznikiem: „Macie tutaj to, czego pragnęliście!”.

Naturalnie, że strój weselny z przypowieści mamy odczytywać symbolicznie jako zmianę sposobu naszego życia po nawróceniu. Wiary nie da się podrobić, spreparować, udawać… Przypomnijmy Jakuba, którego Rebeka, matka, przebrała w szaty Ezawa (Rdz 27, 15). Udawał kogoś, kim nie był…

Wiara jest albo jej nie ma. Nie można jej udawać, albo też żyć, jakby się nie miało wiary. Mówi o tym pewne opowiadanie o dwóch uczniach rabbiego Jehoszui, którzy podczas okrutnych prześladowań Żydów porzucili strój żydowski i zaczęli się ubierać według rzymskiej mody.

W ten sposób uniknęli rozpoznania ich jako Żydów. Traf jednak chciał, że niespodziewanie natknęli się na rzymskiego urzędnika, Żyda, który porzucił wiarę ojców. Ten rozpoznał ich i zatrzymał.

Jeśli – powiedział do nich – jesteście dziećmi Tory, to powinniście dla niej poświęcić życie. Jeśli nimi nie jesteście, to po co macie się męczyć?

Właśnie. Życie bez szaty godowej – bez wiary – nie jest weselem, jest męką. Jest życiem na zewnątrz! Jest ciągłym oniemieniem! A tymczasem my, jesteśmy z radości Boga!

ks. Bohdan Dutko MS

26 niedziela zwykła, 27 września 2020 – komentarz do Ewangelii

Dwudziesta szósta niedziela zwykła, 27 września 2020, rok A •
Ewangelia: Mt 21, 28-32 •
Rozważa: Lucyna Montusiewicz •

winnica
Pantokrator, ten Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący.

Potrzebowałam to napisać, aby złożyć własne wyznanie wiary, ale także, by te słowa wybrzmiały w twoim umyśle.

Od kilku miesięcy ludzie na całym świecie podzielili się na nowe wyznanie – mianowicie na tych, którzy wierzą w pandemię, i na tych, którzy uważają, że jest sprytnym wymysłem wszystkich rządów świata. Z zadziwiającą jednością wszyscy na kuli ziemskiej uświadomili sobie, że istnieje śmierć. Wprawdzie była i dotąd, ale jakoś po cichu i prywatnie, no chyba że działy się kataklizmy albo lokalne wojny. Wszechobecna manipulacja mediów sprawiła nam wielki kłopot.

Bowiem zaczęły się nasze poważne problemy dotyczące podejmowania decyzji. Ponieważ utraciliśmy punkt na horyzoncie, który dotąd prowadził nawigację naszego życia. Staliśmy się niestabilni, lękliwi, depresyjni i hipochondryczni. Nasz umysł został opanowany sądami, krytyką i roszczeniami.  Jesteśmy zmęczeni gniewem, który ciągle się rozpala, albo smutkiem, rezygnacją i obrażaniem się na to, co do tej pory było, a co się rozsypuje – powolutku. Prawie niedostrzegalnie, a jednak idzie w ruinę, jak wydmy na pustyni, które przesuwają się dyskretnie. Tak zmienia się świat, wszystkie znane struktury i układy stają się obce, a więc wzbudzają lęk i pobudzają wyobraźnię bezsensu.

Skandaliczne wiadomościach o Kościele, politykach czy gwiazdach scen utwierdzają nas w postawie rezygnacji i zagubienia.

*

Słowo dzisiejszej Ewangelii ze Świętego Mateusza zaprasza nas, aby nadstawić ucha, bo Słowo Boże staje się Ciałem w życiu słuchających, ono się realizuje w każdym pokoleniu.

*

Tak, dzisiejsza historia dwóch braci mówi nam o umiejętności podejmowania decyzji, która się opiera na przekonaniu, że to, co się robi, ma sens i znaczenie!

Symbolicznie pokazuje nam bliskość, pokrewieństwo, a jednocześnie ogromne różnice w sposobie przeżywania własnego życia. Znamy to dobrze z naszych rodzin. Obydwaj mieli to samo zaproszenie do winnicy, która tu symbolizuje życie z Bogiem, i obydwaj inaczej je przeżyli. Jeden w pustce niczego nie zdobył, a drugi pracował, zmagał się ze swoim egoizmem, lenistwem i czym jeszcze chcesz – ale to on jest szczęśliwy i nasycony.

*

Owszem, posłuszeństwo jest cechą osób szlachetnych i obcujących z Duchem Świętym, bo zawiera się w nim pokora i mądrość boża, a skutkiem jest życie zgodne, harmonijne, pełne wdzięczności i zadowolenia.

Relacja taka głęboka z Bogiem Stwórcą, Chrystusem i Duchem Świętym niezależnie od tego, jakim dzisiaj jesteś grzesznikiem, opiera się na wyznaniu, że to nie mnie jest posłuszny ten świat.

To jest coś o wiele głębszego niż tylko pokonać strach przed śmiercią, bo śmierć została już pokonana w Jezusie Chrystusie, a ty masz tylko dbać o swoją duszę, o swoje sumienie.

Możesz rozpalić gorliwą miłość do Pana, czyli wejść i pracować w Jego winnicy, gdzie się szykuje wino zbawienia dla ciebie, twoich bliskich i twojej ojczyzny. To zależy tylko od ciebie, co będziesz robić. „A wy, chociaż to widzieliście, nawet później nie odczuliście żalu i nie uwierzyliście mu”. Popatrz w wolności na swoje życie, Bóg tak bardzo ciebie kocha, że szanuje twoją wolność i nieustannie czeka, aby ci pomóc wejść do Królestwa Niebieskiego.

XXV niedziela zwykła, 20 września 2020 – komentarz do Ewangelii

Robotnicy w winnicy

● Rozważa: Lucyna Montusiewicz ●

XXV Niedziela zwykła (24 września 2017)

Czytania: Iz 55, 6-9; Flp 1, 20c-24. 27a

Ewangelia: Mt 20, 1-16a ●

Dobiega końca czas lata, zbiorów płodów ziemi i prac w ogrodach. Tymczasem dzisiejsza Ewangelia mówi o gospodarzu, który wczesnym rankiem wychodzi, by nająć robotników do pracy w winnicy.

Winnica jest symbolem uprawy roli, która wymaga wytężonej pracy człowieka, jego mądrej gospodarki, współpracy z naturą i wpływami pór roku. To praca, w którą trzeba włożyć swoje serce i zaangażowanie. Prawdziwa  winnica to – On, ale to także Jego Kościół, którego członkowie pozostają we wspólnocie z Nim. Nagrodą jest wino, które sprawia radość sercu człowieka (Ps 104, 15), bez którego nie może obejść się wiele rytualnych biblijnych błogosławieństw. Jest także niezbędnym elementem Wieczerzy Paschalnej, podczas której Jezus przemienia wino w Swoją krew. Bez której my z kolei nie możemy żyć.

A zatem powróćmy do winnicy. Pan-Gospodarz- Stwórca, bo to Jego ulubiony symbol świata, zaprasza już od rana, czyli od początku świata, od początku  twojego życia, od początku tygodnia, od początku tego dnia, od początku tej godziny… do pracy w Jego Edenie. Tak, dobrze czytasz, bo Eden dla mnie i ciebie to być we współpracy z Bogiem Jedynym. Pracować w Jego Ogrodzie i wykonywać to, co On uznaje za potrzebne i słuszne, w tej wolności, którą mamy na własność.

Nagroda jest wspaniała – denar, który symbolizuje bożą zapłatę. Jedni mówią, że chodzi tu o życie wieczne, a inni – że to jest szczęście bycia w harmonii z Bogiem, czyli doświadczania pierwotnej radości, zaufania i szczęścia.

Ciekawym wydaje się obserwowanie ludzi czekających biernie na to, co im życie przyniesie. Tkwią w jakimś miejscu, bez żadnej inicjatywy, jakby nie mający pomysłu, siły czy chęci, aby coś zrobić. Pojawia się ktoś z wezwaniem: przyjdź i ty! Więc wyruszają owi robotnicy wezwani o różnej porze dnia pracy do winnicy. Każdy trudzi się na tyle, ile czasu ma do zachodu słońca. Przy wypłacie wszyscy są zaskoczeni. Ci pierwsi, chociaż umawiali się o denara, są niezadowoleni. Uważają, że im należy się więcej miłości, a nie tyle samo co tym, którzy krótko pracowali. Dlatego dzisiejsza Ewangelia jest taka niewygodna. Bo my nie znamy Boga, Jego hojności i życzliwości względem nas. Chcemy ludzkiej „sprawiedliwości”, po równo, a dla siebie więcej.

Ten zaszczyt pracy w Winnicy – Kościele uzmysławia nam inny wymiar Bożych planów miłości względem nas, grzeszników. Każdy otrzyma w nagrodę denara – w swoim czasie. Zatem cierpliwość w oczekiwaniu jest tym, czego potrzebujemy w dzisiejszym doświadczeniu cierpienia czy utrudzenia. Ta nagroda na pewno nadejdzie, zaś osądzanie Gospodarza za to, co czyni, jest pułapką, w która wpadają bezbożni. Są to dary niezasłużone. Człowiek nie może sobie rościć do nich żadnego prawa, bo wszystko jest łaską.

XXIV niedziela zwykła (A), 13 IX 2020 – komentarz do Ewangelii

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, i tak dług oddać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: „Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: „Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: „Sługo niegodziwy, darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swym współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu» (Mt 18, 21-35).

Kto osądza bliźniego, może się mylić.
Kto mu przebacza, nie myli się nigdy
”.
Kurt Tepperwein •

Rozważa: ks. Bohdan Dutko MS •

Żyć miłością Jezusa

Pewien brat życia pustelniczego przyszedł do abby Sylwana i powiedział: „Abba, mam nieprzyjaciela, który wyrządza mi dużo zła; kiedy jeszcze byłem w świecie, ukradł mi pole, a oto teraz najął ludzi, żeby mnie otruli. Chcę go podać do sądu”. Starzec mu odpowiedział: „Zrób tak, moje dziecko, abyś doznał ulgi”. A brat pytał dalej: „Prawda, abba, że jeśli zostanie ukarany, to jego dusza bardzo na tym skorzysta?” Starzec odrzekł: „Zrób, dziecko, tak, jak uważasz za słuszne”. Brat poprosił więc starca: „Wstań, abba, pomódlmy się i pójdę do sędziego”. Starzec wstał i zaczęli mówić Ojcze nasz. Kiedy doszli do słów: I odpuść nam nasze winy, starzec powiedział: „Nie odpuść nam naszych win, bo i my nie odpuszczamy naszym winowajcom”. Brat poprawił: „Ależ nie tak, ojcze!” Ale starzec na to: „Właśnie tak, dziecko. Idziesz do sędziego, aby wziąć pomstę”. Brat więc pożałował tego i przebaczył swemu nieprzyjacielowi.

Przebaczenie miarą miłości

Piotr zapytał: „Panie ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zgrzeszy przeciwko mnie?”

Na to pytanie rabini w swoich poradach odpowiadali: trzy razy. To był szczyt wspaniałomyślności, górna granica przebaczenia i pobłażliwości. Piotr więc nie chciał być kimś pospolitym, gdy zaproponował: „Czy aż siedem razy?”

„Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” – to znaczy zawsze; przebacz każdemu człowiekowi, nawet nieprzyjacielowi (por. Mt 5,44), nawet temu, kto złem odpłaci za dobro (Mt 5,39).

Chciałoby się zadać pytanie: dlaczego aż tyle razy? Odpowiedź znajdujemy w barwnej i dramatycznej przypowieści dołączonej przez Jezusa, w której wyjaśnia, że suma win, którą brat zaciąga wobec brata, jest śmiesznie mała w porównaniu z sumą win zaciągniętych wobec Boga.

Przypowieść

Przypowieść o dwóch dłużnikach mówi, że przebaczenie ma być natychmiasto­we. W Cesarstwie Rzymskim talent był monetą o najwyższej wartości, a dziesięć tysięcy było największą liczbą, do jakiej odwoływano się w mowie. Przeliczając ten dług na nasze warunki 10 tysięcy talentów odpowiadałoby kwocie 40 milionów euro, a dług 100 denarów wyniósłby 66 euro!

Ta astronomiczna suma (l talent = 34,272 kg złota) ukazuje, jak ogromny jest dług człowieka wobec Boga. Co jest winien człowiek Bogu? Wszystko, począwszy od swego życia („Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” – l Kor 4,7).

Dziesięć tysięcy dla starożytnych Żydów było największą wyobrażalną wielkością. Podatki z całej Galilei nie przekraczały 200 talentów. Tak wielki dłużnik nigdy nie zdołałby odpłacić długu ani odsiedzieć całej kary aresztu, jaka w tamtych czasach była powszechnie stosowana u Żydów i Persów.

„Sługo niegodziwy, darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swym współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”

Żyć miłością Jezusa

Bóg przebacza i kto ma Boga w sercu, też przebacza. Mamy przebaczać, ponieważ Bóg nam przebaczył. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,36).

Przebaczenie jest dziełem Boga w nas. Nie czynimy tego swoją mocą, swoim wysiłkiem, ale poprzez łaskę, którą mamy w sobie. Przebaczać z serca może ten, kto sam nieustannie doświadcza przebaczenia od Boga.

Przebaczenie pokazuje, czy my żyjemy miłością Jezusa. Przebaczenie drugiemu człowiekowi jest niemożliwe, jeśli my sami nie doświadczyliśmy przebaczenia ze strony Pana Boga. To jest oszustwo, że człowiek może przebaczyć drugiemu, jeśli sam nie poczuł głębi przebaczenia w Jezusie Chrystusie.

Przebaczyć drugiemu człowiekowi to znaczy uznać najpierw, że ja wcale nie jestem lepszy od niego, że to, co on mi uczynił, ja jestem tak samo zdolny uczynić jemu, a jeżeli nie uczyniłem tego dzisiaj, to mogę uczynić to jutro. A jeśli tego nie uczyniłem teraz, to znaczy, że Bóg mnie przed tym uchronił.

Ojciec Dolindo przez 19 lat miał zakaz sprawowania posługi kapłańskiej w następstwie fałszywych oskarżeń od bliskich mu osób. Pod koniec życia zapytano go, czy zdołał przebaczyć swoim wrogom. „Nie miałem im czego przebaczać – odpowiedział. – Wszystko wykonywali w przekonaniu głębokiej słuszności swych intencji i czynów. Nikt mi nie wyrządził żadnej krzywdy. Wszystko to Ojciec niebieski zesłał na mnie dla mojego dobra!”. •

Święta

Wtorek, XXIX Tydzień zwykły
Rok A, II
Wspomnienie św. Jana Kantego, prezb.

Sonda