Dzisiaj jest

środa,
26 czerwca 2019

(177. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
8190086

Wyszukiwanie

Perykopa: Łk 9, 18-24 •
Rozważa: Lucyna Montusiewicz •

Dialog Jezusa z uczniami na modlitwie

Gdy byli na osobności, na modlitwie Jezus pyta uczniów, „za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego”. To zapytanie skierowane jest dzisiaj do mnie i do ciebie, bo dzisiaj jest nam dana Ewangelia dialogowana, a to znaczy, że ma paść odpowiedź ze strony słuchających. Kim jest dla każdego z nas Jezus Chrystus. Jaką mam z Nim relację, jak traktuję Jego nauczanie, czy ono odnosi się do całości moich życiowych wyborów i czynów. Usłyszymy to, o ile potrafimy udać się na modlitwę w miejsce ustronne lub zamknąć się w naszej „izdebce”. Ponieważ w innych warunkach nie słyszymy Jego głosu. Zajęci milionem ważnych spraw, zanurzeni w świecie, zawsze sceptyczni i letni? Otóż – kim jest dla mnie Jezus Chrystus w czerwcu 2019 roku?

Czy zapowiadanym Mesjaszem, który ma moc zbawić mnie od grzechów, moich ograniczeń i zniewoleń? Czy może Jezus jest prorokiem, który wskazuje, jak żyć, gdzie szukać szczęścia i miłości? A może należymy do kategorii ludzi, którzy gorszą się upadkiem i słabością natury ludzkiej, którzy szydzą i drwią: „gdzie jest Bóg twój?”.

Tak naprawdę to pytanie przychodzi tej niedzieli, abyśmy nie stali z boku, lecz na serio i odpowiedzialnie potraktowali nasze życie osobiste i społeczne. Bowiem przekroczenie granicy między światem ducha i materii opiera się jedynie na wierze.

Kefas-Skała-Piotr odpowiada: „Za Mesjasza Bożego”

Musimy mieć wewnętrzną pewność, że bardzo potrzebujemy wiary Piotra z jego pokorą i wytrwałością. Ponieważ w dzisiejszych czasach to on jest wyrazicielem wiary Apostołów i Kościoła Powszechnego, a dla nas wierzących staje się oparciem, czyli skałą. Tymi gwarantami są papież i biskupi, a także wszyscy kapłani i wierzący lud.

Sam Bóg objawia prostemu rybakowi tę prawdę, iż Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga Żywego” – i towyznanie kładzie fundament wiary. Po nim Piotr staje się kimś innym, na kim można budować Kościół. Kościół, który przetrwa do końca świata i zło go nie zwycięży. Tę prawdę poprzez Ducha Świętego otrzymał każdy ochrzczony w imię Jezusa, bo został zanurzony w śmierć i zmartwychwstanie naszego Pana.

Jezus pragnie dać się poznać i wejść w nasze życie

„Syn człowieczy musi wiele wycierpieć”, a co do prześladowań, których także obecnie jesteśmy świadkami, Jezus potwierdza, że tak ma być. Zetknięcie się Jego Ewangelii z grzechem świata wywołuje agresję i złość, tak że jedyną odpowiedzią może być miłość i to miłość w wymiarze krzyża. Jezus nie pozostawia nam złudzeń: jeśli chcesz być Jego uczniem, bierz swój krzyż codziennie i naśladuj Go.

Bądź mężny, stojąc pod krzyżem, gdy wypadnie ci walczyć o Jego godność lub gdy słowami będziesz wyznawał wiarę; bądź ufny i cierpliwy w chwili śmierci, a jeśli stracisz swoje życie, niosąc krzyż, zyskasz je w Chrystusie Zmartwychwstałym; jeśli jednak chcesz je zachować, stracisz. To jest odpowiedź prawidłowa na pierwsze pytanie: kim jest dla Ciebie Jezus?

Będziecie moimi świadkami
● Rozważa: ks. Julian Wybraniec ●

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (2 czerwca 2019)
Czytania: Dz 1,1-11, Hbr 9, 24-28; 10, 19-23
Ewangelia: Łk 24, 46-53

Niewtajemniczonym mogłoby się wydawać, że świętujemy dziś koniec Chrystusowej obecności na ziemi. Otóż tak nie jest. Świętujemy nie koniec obecności Pana Jezusa na ziemi, tylko jej zmianę. W chwili bowiem swego wstąpienia do nieba Pan Jezus przestał być obecny na ziemi w swoim ludzkim, fizycznym ciele, rozpoczął natomiast swoją obecność poprzez swoje „mistyczne ciało”, Kościół, czyli poprzez każdego z nas. Jego wyznawców.

Czytania liturgiczne dzisiejszej uroczystości mocno podkreślają nasz chrześcijański obowiązek świadczenia o Chrystusie. W pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich słyszeliśmy słowa Chrystusa: „[…] gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”. Podobne słowa skierował do nas Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii: „Wy jesteście świadkami tego”.

O tym, że Chrystus żyje i dalej działa w swoim Kościele poprzez nas, swoich wyznawców, mówią w wielu miejscach karty Pisma Świętego. To my, chrześcijanie, jesteśmy obecnie ciałem, w którym Pan Jezus żyje. Św. Paweł pisze: „teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. My chrześcijanie jesteśmy umysłem, poprzez który Pan Jezus obecnie myśli. „To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie” – pisze św. Paweł. To my jesteśmy obecnie głosem, którym Pan Jezus mówi. On powiedział przecież: „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi. Mną gardzi”. Wreszcie to my jesteśmy obecnie sercem, poprzez które Pan Jezus kocha. On powiedział bowiem: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Chrystus stawia przed nami zadanie podtrzymywania światła, które On przyniósł na ziemię. Św. Łukasz Ewangelista zanotował takie Jego słowa: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął”. Chrystus pragnie, abyśmy kontynuowali dzieło zbawienia, które On rozpoczął, abyśmy budowali królestwo Boże na ziemi, które On założył. Przez każdego z nas chce On dalej się wcielać, zmartwychwstawać i zbawiać. Chce dalej modlić się i nauczać, pracować i cierpieć. Święci przekonują nas, że to zadanie, które stawia przed nami Chrystus, jest możliwe do wypełnienia dla każdego z nas. Warto zadać sobie pytanie: Jak wypełniam to powierzone mi przez Chrystusa zadanie? Co zrobiłem dla Niego w przeszłości? Co robię dla Niego teraz? Co zamierzam czynić dla Niego w przyszłości?

Dziękując Chrystusowi w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego za przypomnienie nam obowiązku świadczenia o Nim naszym życiem, jednocześnie módlmy się słowami pięknej modlitwy:

Panie, naucz każdego z nas, że tu na ziemi nie masz innych rąk, oprócz naszych – i tylko naszymi rękami możesz pomagać potrzebującym.

Nie masz serca – oprócz naszego, i tylko przy naszej pomocy możesz okazać miłość samotnym, nieszczęśliwym, niechcianym i niekochanym.

Nie masz tu na ziemi głosu – oprócz naszego, żeby móc ludziom przypominać, dlaczego żyłeś na ziemi, cierpiałeś, umarłeś na krzyżu.

Panie, naucz nas, że tu na ziemi my jesteśmy Twoimi dłońmi, Twoim głosem i Twoim sercem. Amen.

VI niedziela wielkanocna, rok C (5 maja 2013)
Perykopa ewangeliczna: J 14,23-29
Rozważa: ks. Tomasz Blicharz ▼

Świadek nie zatrzymuje się w jednym miejscu, ale kroczy dalej. Lecz z jednego miejsca może odejść dopiero wtedy, kiedy jego świadectwo rodzi nowych świadków.

Liturgia Słowa VI niedzieli wielkanocnej jest skupiona wokół tematu miłości. Już pierwsze czytanie uświadamia nam, że Pan Bóg pragnie przemawiać do wszystkich ludzi. Głoszenie nauki o Jezusie Chrystusie i dawanie świadectwa o Nim jest realizacja rozkazu Mistrza. Każdy, kto daje świadectwo o Bogu i głosi Jego naukę, musi robić to w taki sposób, aby przyczyniło się to do wiary w Boga, która prowadzi do wolności od grzechów. Wszędzie tam, gdzie zatrzymywali się Paweł i Barnaba, ustanawiali starszych. Dopiero wtedy mogli odejść. Świadek nie zatrzymuje się w jednym miejscu, ale kroczy dalej. Lecz z jednego miejsca może odejść dopiero wtedy, kiedy jego świadectwo rodzi nowych świadków.

Chrystus, przemawiając do uczniów, obiecuje im trwanie w miłości i szczęśliwości. Dla Chrystusa nie było czymś łatwym powiedzieć swoim uczniom, że odchodzi. Chrystus czyni to w czasie Ostatniej Wieczerzy. Zaraz po tym, jak wypowiada słowa o Ostatniej Wieczerzy, podpowiada uczniom cudowny sposób, w jak sami mogą sprawić, aby On był pośród nich. Daje im przykazanie miłości. Daje zachętę do pokoju między sobą. To tak, jakby chciał im powiedzieć: Mnie nie będzie między wami, ale możecie mnie dostrzegać w każdej chwili. Możecie mnie dostrzegać w drugim człowieku.

Tymczasem Jezus mówi wyraźnie: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Najpierw trzeba więc pokochać Boga, a dopiero potem można liczyć na zrozumienie Jego nauki i sprostanie Jej, sprostanie przykazaniom, wskazaniom. Miłość nadaje postępowaniu człowieka siłę i właściwy kierunek. Miłość sprawia, że wszelkie obowiązki przestają być ciężarem, a stają się drogowskazem, jak tę miłość konkretnie realizować i wyrażać. Dlatego postawa człowieka wobec człowieka, pokój między ludźmi to ścisłe konsekwencje wiary i miłości do Boga, ponieważ mówi nam ona, jak kochać Boga. I jeśli się Boga naprawdę kocha, wtedy przychodzi On do nas i napełnia nas swoją obecnością i mocą. W tym momencie wszelkie zadania stają się lekkie i słodkie.

Przykazanie
▼ Rozważa: Paweł Beyga ▼

V Niedziela Wielkanocna, (19 maja 2019 r.)
Czytania: Dz 14,21-27; Ap 21,1-5a
Ewangelia: J 13,31-33a.34.35 ▼

Po wyjściu Judasza z Wieczernika Chrystus kieruje do apostołów ważne słowa o pewnej podróży. Po pierwsze wskazuje, że tam, dokąd On idzie, oni jeszcze pójść nie mogą. Czasami dopada chrześcijan, szczególnie tych głęboko wierzących, pokusa, żeby całą doczesność, obowiązki stanu zostawić i pójść za Panem. W praktyce może wyglądać to tak, że ktoś zaniedba życie małżeńskie i rodzinne, a we własnym domu będzie żyć jak zakonnik. Nie o to chodzi Chrystusowi. Słowa o niemożności pójścia za Nim należy rozumieć jako wezwanie do realizowania własnego powołania.

Kolejno Chrystus pozostawia uczniom receptę w postaci nowego przykazania. W gruncie rzeczy to przykazanie nie jest aż tak nowe, jakby się wydawało. Jednakże nowość tego przykazania polega na wzorze do naśladowania, czyli na Chrystusie. Gdyby Pan nie został prawdziwym człowiekiem, to nie można by Go było naśladować. I to jest dla nas nakaz i pocieszenie.

dobry pasterz„Jezus powiedział: «Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam jeIdą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy»” (J 10, 27-30).

„Daj Boże, abym się wyrwał z tej niewoli!”
Mark Twain

Wyrwani

Grzech rodzi śmierć. Jezus uczynił wszystko, aby nas wyrwać z tej śmierci. Świat mówi, że czego nie wyrwiesz siłą, tego nie będziesz miał. Jezus nie wyrwał nas siłą, ale miłością. On poniżył oszusta i wyrwał nas z ręki mocarza (por. Ps. 71). Miłość okazała się mocniejsza od śmierci. Jezus wyrwał ze śmierci każdego z nas i uczynił nas wolnymi. Jesteśmy wyrwani… Dlatego naszym drugim imieniem jest WYRWANY!

Drugie imię

Przez wiele lat dla „Posłańca MB Saletyńskiej” robiłem reportaże i wywiady z ludźmi WYRWANYMI. Rafała Bóg wyrwał z piekła hazardu i narkotyków. Marek został wyrwany z katowickich kanałów, gdzie wiódł życie bezdomnego, zaczął już sięgać po denaturat. Po ludzku już dawno powinien nie żyć, a on żyje. Ożenił się, został ojcem, mieszka w piętrowym domu, jeździ samochodem… Anna była prostytutką. Bóg przyszedł do niej i z „przeklętej ziemi” wyrwał ją jak drzewo z korzeniami i przesadził do nowej ziemi, w której wydaje piękne owoce: mąż, dzieci, służba…  Marta przez długie lata nienawidziła ojca. Sądziła i oskarżała go za całe zło w swoim życiu. Bóg uczynił cud! Wyrwał ją z tej nienawiści. Dziś są pojednani…

Wdzięczność

Bóg niegdyś lud niewolników wyrwał z Egiptu, dziś wyrywa nas z naszego Egiptu! Dzisiejsza Ewangelia przychodzi do mnie, aby mi przypomnieć z czego ja zostałem wyrwany i co było moim Egiptem.

Cieszmy się i radujmy, że Jezus – Dobry Pasterz okazał nam swoją miłość. Bądźmy wdzięczni Panu, że nas wyrwał z niewoli pieniądza, z nienawiści, gniewu, różnych nałogów i uzależnień, podwójnego życia.

Różnie może się zdarzyć w naszym życiu. Możemy ponownie znaleźć się w duchowym Egipcie, dlatego pamiętajmy, że Jezus „wydał samego siebie za nasze grzechy, aby wyrwać nas z obecnego złego świata” (Ga 1, 4).

Kiedy Bóg wchodzi w nasze życie, to diabeł czyni wszystko, aby nas wyrwać z rąk Boga. Ale jest dla nas obietnica: „Nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”, „I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca”.

Słuchanie

Jezus mówi, że owce słuchają Jego głosu. Ale czy wszystkie? Wydaje się, że najbardziej te, które się źle mają, a te, którym się wydaje, że mają się dobrze, to raczej słuchają innych pasterzy.

Kiedy słuchamy Słowa, wtedy diabeł nie ma do nas dostępu, chociaż próbuje wyrwać z nas Słowo. Jeśli Słowo nosimy w sobie, jeśli bronimy go w naszym życiu, to wtedy ono się odwzajemnia, będzie bronić nas, będzie jak tarcza przechwytująca wszystkie strzały złego.

Błogosławieni, to znaczy szczęśliwi, jeżeli słuchamy Słowa Pana. A szczęście będzie na całą wieczność, nie tylko na dziś!

 

Święta

Środa, XI Tydzień zwykły
Rok C, I
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Zygmunta Gorazdowskiego, prezbitera

Sonda