Dzisiaj jest

sobota,
27 listopada 2021

(331. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
16156562

Wyszukiwanie

Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, 21.11.2021 – komentarz do Ewangelii

Ostatnie słowo
● Rozważa: ks. Jakub Dzierżak ●

Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata (21.11.2021 r.)
Ewangelia: J 18,33b-37 ●

Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?»
Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?»
Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?»
Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd».
Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?»
Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».

800px-Chrystus-Krol-Boston

Zbliża się ostatnia niedziela roku liturgicznego. W czasie bardzo niepewnym pod względem bezpieczeństwa i wzmagającej się pandemii otrzymujemy od Boga przekaz pełen nadziei, który wskazuje, do kogo należy ostatnie słowo. Pod czyim sztandarem mamy walczyć, aby ostatecznie zwyciężyć?

W naturalny sposób Słowo ostatniej niedzieli w roku kościelnym przedstawia finał ziemskiej historii ludzkości. Prorok Daniel rysuje przed nami zapowiedź powtórnego przyjścia Chrystusa jako potężnego Króla na końcu czasów, gdy nastąpi koniec i wszystko zostanie poddane Jego panowaniu. Dlaczego Kościół podaje nam opis takiej wizji? Czy po to, aby nas wystraszyć zbliżającym się rozliczeniem i potencjalną karą za popełnione zło? Bynajmniej. Przyjście Jezusa Chrystusa jako Króla Wszechświata ma nam przypomnieć, do kogo należy ostatnie słowo w tej historii – do Wszechmocnego Boga, który jest Panem czasu. Do Boga, który wszystko rozpoczął i wszystko zakończy. Ostatnie słowo należy do Miłości, która zwycięża wszystko, nawet największą niegodziwość.

Skąd wiemy, że to właśnie o Miłość chodzi, a nie o surowego Boga rozliczającego nas bezlitośnie ze wszystkich szczegółów życia? O tym przekonuje nas Ewangelia. Kim jest Król naszego Wszechświata? Jest cierpiącym Sługą. Zamiast złotej korony wysadzanej brylantami, na jego głowie znajduje się korona cierniowa. Zamiast berła trzyma w ręku trzcinę. Zamiast pięknego tronu, jest przybity do krzyża. Król, który zamiast odbierać życie swoim poddanym za okazane nieposłuszeństwo, oddaje swoje życie, aby zapłacić za skutki tego nieposłuszeństwa, ponieważ są one tak wielkie, że w żaden sposób nie bylibyśmy w stanie ich wynagrodzić. Władca Królestwa, w którym nie chodzi o wyższość i dominację nad innymi oraz o podziały na silniejszych i słabszych, ale o podążanie razem, ramię w ramię, pomagając sobie nawzajem znosić wszelkie trudności.

Dzisiaj, kiedy nasza przyszłość po ludzku jest tak bardzo niestabilna, potrzeba przekonania, że ostatnie słowo ma zawsze Dobro. Wbrew pozorom i krzykliwości zła, to właśnie Dobro zwycięży. Jeśli chcemy zwyciężyć razem z Nim, musimy na nowo zaciągnąć się w Jego szeregi.

XXXIII Niedziela Zwykła rok B, 14.11.2021 – komentarz do Ewangelii

Strach
● Rozważa: ks. Szymon Kłak ●

XXXIII Niedziela Zwykła, rok B (14.11.2021)
Ewangelia: Mk 13, 24-32

Słowa Ewangelii według Świętego Marka
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”. A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».

sad-ostateczny-michal-aniol-kaplica-sykstynska-0-1

„Sprawy ostateczne” budzą w nas zarówno uczucia lęku i niepokoju, jak i ekscytacji. Jakie powinno być nasze podejście do eschatologii?

Brzmi to wszystko dość złowrogo. Jest się czego bać. Dzisiejsza liturgia słowa straszy. Takie przynajmniej możemy mieć wstępne odczucia. Opisy końca, które przedstawiają czytania są niezwykle widowiskowe. „Słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte”. Zobaczmy, cały kosmos, przyroda, natura w nich uczestniczy. I tak „jedni zbudzą się do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” – bardzo mocne i dosadne stwierdzenia. Aż się włos na głowie jeży. Jest się czego bać… Hmm, czy na pewno?

Może dużo bardziej adekwatne byłoby postawienie na końcu, tego wyżej wymienionego zdania, pytajnika – czy rzeczywiście jest się czego bać? Pierwsze czytanie nadmienia, iż ten wielki ucisk, który ma nastąpić, ma być dla nas czasem zbawienia. Czyli urzeczywistni się cel naszego istnienia – wieczne bycie z Bogiem. Nastąpi wówczas moment, którego powinniśmy oczekiwać, za którym należałoby tęsknić i którego powinno się wyglądać. Pośród tych dramatyczno-katastroficznych wydarzeń rozegra się wielkie zwycięstwo Boga-Człowieka, w którym my będziemy mieli swój udział. No właśnie, ale z drugiej strony jak się ustrzec lęku, jak się tego wszystkiego nie bać, przecież temu wszystkiemu będą towarzyszyły straszne rzeczy. Przecież Jezus może mnie nie wybrać, może nie przebaczyć…

Jezus już dawno Cię wybrał, Ciebie mnie i wielu, wielu innych – wszystkich. Wybrał Cię, powołał i odkupił. Żeby tego było mało, On także Ci przebaczył. Pytanie jest inne – czy ty sobie przebaczyłeś? Czy pozwoliłeś się Bogu wybrać? Czy nie wzgardziłeś Jego powołaniem? Nie zareagowałeś na nie lękiem albo fałszywą pokorą – „nie jestem godzien”. On naprawdę już to zrobił, dla każdego z nas bez wyjątku. Pozostaje nam tylko w to uwierzyć, przyjąć, zaufać i mocno się Go trzymać! Tylko tyle i aż tyle. A On nie zapomni o nas.

Wówczas dzień końca, będzie dla nas dniem początku, dzień zagłady – dniem chwały, czas klęski – czasem zwycięstwa. Bezsprzecznie mamy ratunek w Bogu, dlatego czuwajmy. Czuwanie to nic innego jak wierne podtrzymywanie kontaktu z Bogiem, życie w Jego obecności i przyjaźni. A wtedy nic, ani nikt, żadne straszności nie będą dla nas straszne.

Święta

Sobota, XXXIV Tydzień zwykły
Rok B, I
Dzień Powszedni albo wsp. Najśw. Maryi Panny w sob.

Sonda